Menu Zamknij

I co z tymi emocjami? Temat #5 Wdzięczność

„Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.”  Albert Einstein

Wdzięczność to modny ostatnio temat. Dużo się słyszy o praktyce wdzięczności, o zbawiennym wpływie postawy wdzięczności na nasze życie.

Wdzięczność jest bardzo związana z uważnością, żeby móc być wdzięcznym, potrzebna jest nam uważność,  na to co nas otacza, co nas spotyka. Gdy jesteśmy pogrążeni w swojej głowie, w swoich myślach, możemy przechodzić przez najpiękniejszy ogród i go nie zauważyć. Możemy nie zauważyć dobra, które nas spotkało, gestu, dobrego słowa. Wdzięczność jest przeżyciem doświadczenia piękna i dobra. Naturalną ludzką tendencją jest skłonność do zauważania niedoskonałości i braków. W sposób naturalny myślimy, że czegoś nam brakuje. Wdzięczność pozwala zobaczyć, że mamy dużo więcej, niż moglibyśmy pomyśleć i to wiele rzeczy za darmo.

To jak widzimy świat, bardzo wpływa na nasz stosunek do niego, na nasze samopoczucie, relacje, decyzje. Wdzięczność za dobro, które mamy w życiu, jest podstawą wszelkiej obfitości. Nie – będę wdzięczny jak otrzymam, a –  jestem wdzięczny za to co mam. Taka postawa buduje potencjał obfitości.

Właściwie chciałoby się na tym zakończyć temat o wdzięczności, w nadziei, że wystarczy praktykować wdzięczność, a życie się odmieni i zacznie obfitować. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jednak w moim przekonaniu nie wyczerpuje to złożoności ludzkich doświadczeń. I nie zamyka w prostej regule tego, w jaki sposób mamy odpowiadać na to, co przynosi życie. Zazwyczaj gdy chodzę z jakimś tematem, przychodzą doświadczenia, które właśnie z nim rezonują. Tak tez było i tym razem.

Spotkałam się z moją znajomą na spacerze. Mam wrażenie, że to nasze spotkanie pokazało właśnie całe spektrum złożoności wdzięczności. Za co jestem ogromnie wdzięczna 😊 Spotkałyśmy się w miejscu, które dla mojej znajomej jest częstym miejscem spacerów i aktywności fizycznej, a dla mnie z racji odległości, dość rzadkim. Mnie zachwycało wszystko – kaczki na wodzie, łabędzie, które całym stadem przemierzały staw, wiewiórki, które zuchwale zachodziły nam drogę w nadziei, że w kieszeni naszych kurtek znajdzie się jakiś orzeszek. Moja znajoma w pewnym momencie skomentowała te moje okrzyki zachwytu, mówiąc że dla niej to jest codzienność. Też tak mam, zdałam sobie sprawę. Las, który z kolei ja dość często odwiedzam, mnie też przestał zachwycać, bo go za dobrze znam.  Tracimy uważność i wdzięczność za rzeczy, które mamy, do których się przyzwyczailiśmy, i które w naszym mniemaniu nam się należą, tracimy pewną świeżość spojrzenia. Dopiero strata powoduje, że na nowo kontaktujemy się z wartością, jaką dla nas utracony obiekt stanowił. I w tym sensie doświadczanie wdzięczności jest doświadczaniem obfitości. Pandemia bardzo mocno pokazała nam, że nic nie jest trwałe, nic nie jest dane na zawsze, że zwykły spacer może być luksusem, że to co kiedyś było na wyciągnięcie ręki – spotkanie, rozmowa przy kawie – nie jest dostępne i w tym sensie przechodzimy wszyscy przyspieszony kurs wdzięczności.

W dalszej części naszego spotkania moja znajoma podzieliła się ze mną swoim zmaganiem w pewnym obszarze , brakiem poczucia sensu, jednak za chwilę, powiedziała, że może nie powinna tak mówić, że powinna być przecież bardziej wdzięczna za to, co ma.  Właśnie… Wdzięczność może stać się też w pewnym sensie mechanizmem nie konfrontowania się z jakimś ważnym trudnym tematem, który się zaczyna w naszym życiu pojawiać.

I tu odsłania się kolejny wymiar wdzięczności. Wdzięczność ma nas urealniać, a nie prowadzić w odklejenie od rzeczywistości, zaprzeczanie i kolorowanie faktów – tak tego nie mam i to straciłem, ale mam to, to zyskałem, za to mogę być wdzięczny. Do zobaczenia świata takim jakim jest, że jest i taki i taki, że ma różne odcienie szarości, biele i czernie. Nie jest tylko zły, nie jest tylko dobry. Wdzięczność nie powinna nas prowadzić to zakładania różowych okularów i tam gdzie dzieje się np. przemoc, do postawy „mąż mnie bije, ale jestem wdzięczna za męża, takiego jakiego mam, za tę lekcję, której mi udziela, najwyraźniej jest mi ta lekcja potrzebna”. Za taką postawą może kryć się tak naprawdę „Nie zasługuję na nic lepszego” podane w strawnej wersji. Nie musi chodzić o przemoc fizyczną, ale o każdą sytuację, gdzie żyjemy nie w zgodzie ze sobą, bez kontaktu z tym, co dla nas wartościowe i ważne, co daje nam poczucie sensu. Wdzięczność nie powinna zagłuszać tego wewnętrznego „wiercenia w brzuchu”. Wdzięczność nie powinna być też szybkim remedium na niechciane uczucia. W rozmowie Agnieszki Jucewicz z Danutą Golec w „Czując” możemy przeczytać: „Nie da się powiedzieć: ‘Dobra, to ja teraz wybieram wdzięczność i będę ją << praktykować>>, a te nieprzyjemne uczucia przerzucę, na przykład do ogródka partnera. A właściwie to co on taki ciągle wściekły/ przygnębiony/ rozżalony chodzi?’ To znaczy da się tak powiedzieć i tak zrobić, ale to zapowiedź kłopotów – zarówno wewnętrznych, jak i w kontaktach z innymi”.

Czy można być wdzięcznym za trudne doświadczenie? Za cierpienie? Za chorobę? Nie śmiałabym powiedzieć nikomu, kto właśnie stracił najbliższą osobę, „Widzę, że cierpisz, ale pomyśl, za co możesz być wdzięczny” „Ty żyjesz, bądź wdzięczny”.  O Ile bardzo trudno spojrzeć na cierpienie, jak na coś zbawiennego w trakcie jego doświadczania, o tyle z perspektywy czasu dopiero właśnie takie trudne doświadczenie może stać się początkiem zmiany, przebudzenia. Są tacy, którzy dziękują za wszystko, dosłownie wszystko, czego doświadczają, mocno wierząc, że ma to głębszy sens, którego na ten moment, będąc pogrążonym w cierpieniu i bólu, nie widzą.

Chciałabym przytoczyć w tym miejscu fragment z „Człowiek w poszukiwaniu sensu” V. Frankla:

„Bohaterska postawa kobiety (…) przy której śmierci byłem obecny w obozie koncentracyjnym. To prosta historia, dosłownie kilka zdań. Może się wydawać, że sam ją wymyśliłem, ale dla mnie brzmi ona niczym poemat.

Młoda kobieta, o której mowa, wiedziała, że umrze w ciągu najbliższych kilku dni. A jednak kiedy z nią o tym rozmawiałem, sprawiała wrażenie radosnej.

– Jestem wdzięczna losowi, za to, że tak ciężko mnie doświadczył – oznajmiła mi – w poprzednim  życiu [przed obozem] byłam zepsuta i za nim miałam rozwój duchowy – a wskazując na okno baraku, powiedziała – To drzewo to mój jedyny przyjaciel w samotności – przez okno widziała tylko jedną gałąź kasztanowca, a na niej dwa rozkwitłe pąki.

– Często z nim rozmawiam – dodała.

Zaskoczony nie wiedziałem, jak mam to rozumieć. Czyżby chora już majaczyła? Czyżby cierpiała na halucynacje? Niespokojnie zapytałem, czy drzewo jej odpowiada

– Owszem

– A co takiego mówi?

Na to kobieta odrzekła:

– Powiedziało do mnie: jestem tutaj, jestem tutaj i mam w sobie życie, życie wieczne.”

Wdzięczność jako postawa wobec trudności jest w pewnym sensie naszym wewnętrznym wyborem, a jednocześnie efektem pewnej dojrzałości emocjonalnej, prawdziwa wdzięczność pojawia się niejako w pakiecie. Jest umiejętnością przyjmowania, która czyni nas pełniejszymi ludźmi. W cytowanym tu już „Czując” czytamy: „Dojrzałość emocjonalną można zdefiniować jeszcze inaczej: to efekt przepracowania najważniejszych faktów życiowych, ułożenia się z nimi – z tym,  że nie jesteśmy samowystarczalni i wszechmocni, nie możemy też zatrzymać upływu czasu. Jak te trudne i bolesne lekcje odrobimy, to w świecie wewnętrznym znajdzie się przestrzeń na przeżywanie wdzięczności (…) Są takie doświadczenie, które są bezdyskusyjnie złe – przemoc, uzależnienia. I tu nie ma za bo być wdzięcznym. Ale można już sobie wyobrazić, że ktoś będzie odczuwał wdzięczność wobec tych, którzy pomogli mu przetrwać, byli oparciem.” Doświadczenie wdzięczności za historię naszego życia jest bardzo uwalniające, ale prowadzi przez doświadczenie wszystkich trudnych emocji, które ta historia ze sobą niesie.

Jednocześnie wdzięczność może pojawiać się w prostocie życia, czerpaniu przyjemności z najprostszych rzeczy, jak kubek ciepłej kawy z rana, pierwszy śnieg tej zimy, dobre słowo, ulubiona piosenka w radio. Uważność na te małe rzeczy naturalnie będzie budzić w nas postawę wdzięczności.

Wdzięczność ma różne wymiary, taki który przychodzi jako naturalna konsekwencja świadomego procesu dojrzewania i mierzenia się z różnymi tematami, ale też taki, który można w sobie pielęgnować w uważności, w byciu obecnym w małych rzeczach codzienności.

Pytania do refleksji:

  1. Za co w dniu dzisiejszym mogę być wdzięczny? Co dostałem od innych, od świata?
  2. Za co jestem wdzięczny sobie? Za co chciałbym sobie podziękować?
  3. Za co jestem wdzięczny w moim życiu?

 

Dorota Piwowarczyk, terapeuta Jestem Żyję

I co z tymi emocjami? Temat #4 Strata
I co z tymi emocjami? Temat #6 Bliskość

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *